Szczerze mówiąc, nie przeceniałabym tej książki ze względu na walory estetyczne i "pomysłodawcze". Owszem, do najgorszych nie należy, ale dla mnie to taka "literatura tramwajowa" - ta sama półka co romansidła i czytadła mojej młodszej siostry. Po prostu nie ten cel pisaniny... To samo z "Harrym". Reasumując: jest dobra do pociągu, ale nie na deszczowe popołudnie i kubeł herbaty 