Czasami trudno mi uwierzyć w prawdziwą przyjaźń, szczególnie wtedy, gdy ktoś kogo uważałam z przyjaciela zapomina o mnie.Miałam w liceum przyjaciółkę...tak mi sie wydawało, że to była przyjaciółka. Sylvie pisze, że przyjaciół poznaje się w biedzie...to ja byłam tą osobą, która zawsze pomogła, do której można było przyjść z problemem, od której można było oczekiwać pomocy. Pomagałam wtedy jak mogłam,często własnym kosztem, byłam przyjacielem...niektórzy śmieli się ze mnie, że robię zbyt dużo...ale ja nie żałuję tego. Smutne jest tylko to, że przyjaciółka chciała się ze mną dzielić problemami, ale nie radościami, zapomniała o mnie, bo teraz nie potrzebuje pomocy...teraz się uśmiecha...dla mnie pozostał tylko żal i wspomnienia.