Pamiętam, że czytałem Sapkowskiego całą sagę, Tolkiena (obowiązkowo), Sagę o ludziach lodu (chyba tak to się nazywało, a było o dwóch braciach z czego jeden z nich to mag Risevind) i kilka z serii Forgotten Realms.
Dawno nie czytałem żadnej fantasy, bo po prostu dostaję taką masę książek teologicznych że gdy kończę jedną to okazuje się że przybywa mi kolejny plecak wartościowych pozycji, toteż nie narzekam na nudę.
Chciałbym o kilku rzeczach powiedzieć przy okazji tej rozmowy:
- wzbudzanie zainteresowania książkami jest czymś chwalebnym, bo czytanie książek rozwija wyobraźnię i osobowość
- chyba więcej jest książek cennych aniżeli kiczowatych ... trzeba tylko umieć dobrze szukać
- nie wszystkie książki powinno się czytać, życie jest zbyt krótkie by sięgać po publikacje, które nie wywołają w Tobie trwałej zmiany na lepsze, które nie zbliżą do Pana Boga czy takie, które nie wzbogacą Cię intelektualnie ale zubożą.
Tyle ode mnie
Dawno nie czytałem żadnej fantasy, bo po prostu dostaję taką masę książek teologicznych że gdy kończę jedną to okazuje się że przybywa mi kolejny plecak wartościowych pozycji, toteż nie narzekam na nudę.
Chciałbym o kilku rzeczach powiedzieć przy okazji tej rozmowy:
- wzbudzanie zainteresowania książkami jest czymś chwalebnym, bo czytanie książek rozwija wyobraźnię i osobowość
- chyba więcej jest książek cennych aniżeli kiczowatych ... trzeba tylko umieć dobrze szukać
- nie wszystkie książki powinno się czytać, życie jest zbyt krótkie by sięgać po publikacje, które nie wywołają w Tobie trwałej zmiany na lepsze, które nie zbliżą do Pana Boga czy takie, które nie wzbogacą Cię intelektualnie ale zubożą.
Tyle ode mnie