Taaak, generalnie chodziło mi o ruchy czy wspólnoty.
Jeśli ktoś jest katolikiem, ślub przed Bogiem jest dla niego naturalną koleją rzeczy (jeśli chodzi o związek). Ale to nie miejsce i nie czas (dla mnie - jeszcze) na taką dyskusję
Chodziło mi o sytuację, którą możnaby przedstawić hipotetyczną rozmową:
- Niby jestem członkiem Kościoła, ale tam są tylko stare babcie, nie ma dla mnie miejsca.
- Też tak myślałem/łam, dopóki nie odkryłam (...). Może Ty też spróbujesz?
W miejsce (...) chyba trzeba wstawić wspólnotę czy ruch. Powołanie do małżeństwa i jego realizacja chyba nie bardzo tu pasuje...
Jeśli ktoś jest katolikiem, ślub przed Bogiem jest dla niego naturalną koleją rzeczy (jeśli chodzi o związek). Ale to nie miejsce i nie czas (dla mnie - jeszcze) na taką dyskusję
Chodziło mi o sytuację, którą możnaby przedstawić hipotetyczną rozmową:
- Niby jestem członkiem Kościoła, ale tam są tylko stare babcie, nie ma dla mnie miejsca.
- Też tak myślałem/łam, dopóki nie odkryłam (...). Może Ty też spróbujesz?
W miejsce (...) chyba trzeba wstawić wspólnotę czy ruch. Powołanie do małżeństwa i jego realizacja chyba nie bardzo tu pasuje...