To ja może doprecyzuję.
Myślę, że niektórzy nie rozumieją Bożej miłości, tylko postrzegają wiarę jako zbiór praw i obowiązków, których trzeba przestrzegać, bo ...tak trzeba. I często winę zwalają na Boga, że ich ukarał. Może to jakieś rzadkie i niedojrzałe myślenie... ale oddalające od prawdziwego Boga.
A chociażby Dekalog jest takim drogowskazem, jak żyć, by nie skrzywdzić siebie i innych ludzi, a nie surowym kodeksem.
Myślę, że poznanie prawdziwego Boga może się dokonać przez nawiązanie z Nim relacji osobowych, jak z przyjacielem.
Myślę, że niektórzy nie rozumieją Bożej miłości, tylko postrzegają wiarę jako zbiór praw i obowiązków, których trzeba przestrzegać, bo ...tak trzeba. I często winę zwalają na Boga, że ich ukarał. Może to jakieś rzadkie i niedojrzałe myślenie... ale oddalające od prawdziwego Boga.
A chociażby Dekalog jest takim drogowskazem, jak żyć, by nie skrzywdzić siebie i innych ludzi, a nie surowym kodeksem.
Myślę, że poznanie prawdziwego Boga może się dokonać przez nawiązanie z Nim relacji osobowych, jak z przyjacielem.