Taka renesansowa koncepcja: Bóg-dobry ojciec, który wybacza nam wszelkie nasze przewinienia. Jednak nasze postępowanie często go rani. Może nas ukarać, żebyśmy wiedzieli, że tak nie powinniśmy robić, ale kara będzie zaledwie w nikłym stopniu odzwierciedleniem wielkich krzywd, jakie wyrządzamy Bogu i ludziom. Tak, jak gani się niegrzeczne dziecko. On kocha człowieka, kocha go od momentu stworzenia i jest z nim przez wszystkie ery świata, jeśli postępuję godnie, nie muszę się Go lękać, a jeśli zboczyłem z właściwej drogi, zawsze mogę liczyć na miłosierdzie, jeśli tylko tego pragnę.
Przynajmniej ja tak to rozumiem8)
Przynajmniej ja tak to rozumiem8)