Zosiu droga, to chyba nie jest do końca tak...
Jedna z sióstr zakonnych wytłumaczyła mi, że za życia człowieka Bóg jest miłosierny, a dopiero po śmierci sprawiedliwy.
Z tego wynika, że żadne ludzkie nieszczęście nie pochodzi od Boga i On nie karze nas na ziemi za nasze złe postępowanie, tylko czeka na nas ze swoim przebaczeniem i zawsze możemy do Niego wrócić.
A spotykające nas zło i cierpienie jest często konsekwencją naszych złych wyborów. Bóg dopuszcza to zło do nas, bo dał nam wolność, więc raczej nie ingeruje w nasze życie.
Dopiero po śmierci Bóg będzie sprawiedliwy, tzn. będzie dochodził prawa bliźniego do naszej miłości.
Jedna z sióstr zakonnych wytłumaczyła mi, że za życia człowieka Bóg jest miłosierny, a dopiero po śmierci sprawiedliwy.
Z tego wynika, że żadne ludzkie nieszczęście nie pochodzi od Boga i On nie karze nas na ziemi za nasze złe postępowanie, tylko czeka na nas ze swoim przebaczeniem i zawsze możemy do Niego wrócić.
A spotykające nas zło i cierpienie jest często konsekwencją naszych złych wyborów. Bóg dopuszcza to zło do nas, bo dał nam wolność, więc raczej nie ingeruje w nasze życie.
Dopiero po śmierci Bóg będzie sprawiedliwy, tzn. będzie dochodził prawa bliźniego do naszej miłości.